SZCZĘŚLIWEGO NOWEGO ROKU!
To był dobry rok. Nawet jeśli parę rzeczy mi nie poszło (ekhem, egzaminy
próbne, ekhem), to to był naprawdę dobry rok :) Dużo zmieniło, ja się zmieniłam :) Wczoraj skończył się 2014, a dziś jest czas na podsumowania i na rachunek sumienia. Szalony rok, wiecie?
W styczniu był gimbal, nie mój, byłam tylko gościem, ale naprawdę zwariowana impreza :) Do tej pory pamiętam ból nóg po całej nocy tańców. Poznałam w tym czasie kilka naprawdę fantastycznych osób, było towarzysko, mnóstwo kina i głupich wypadów.
Spędziłam sporo czasu w blogosferze i znalazłam wiele świetnych blogów.
W marcu odżyła nasza szkolna gazeta, w co bardzo się zaangażowałam i za co miałam parę przykrości. Co się wściekłam, to moje, a gazeta wyszła perfekcyjna. Na pewno sporo się nauczyłam i trochę lepiej poznałam samą siebie, jakkolwiek idiotycznie to nie brzmi. I odbyło się cudowne wesele kuzynki, po raz pierwszym byłam na tak wyjątkowej, na tak naturalnej zabawie.
W kwietniu odbył się tak zwany Dzień Projektów - drugie klasy przygotowują projekt, którego temat i ocena jest potem na świadectwie. Stresik był, oj był. W tym samym czasie moja klasa przygotowywała nocowanie w szkole, a także tygodniową akcję o zdrowym żywieniu. Było tyle do zrobienia, a czasu mało, mało!Zajęłam trzecie miejsce w jednym konkursie, a w innym - drugie, z czego cieszyłam się jak głupia :D
Dostałam wyróżnienie w fajnym konkursie :)
Po raz pierwszy w życiu pojechałam w Bieszczady. Zielono, tak zielono! Było śpiewanie przy ognisku, były spacery, było wesoło :) Z przyjemnością pojechałabym tam jeszcze raz i może w 2015 się uda :)
O, i była wycieczka do Warszawy! Chyba najlepsza wycieczka do tej pory, mega pozytywnie, no i widziałam Małego Księcia w Teatrze Roma <3
I był mega kolorowy FESTIWAL KOLORÓW! :D
Byłam w Grecji, byłam w Grecji, byłam w Grecji~! Jedno z moich marzeń się spełniło i po prostu muszę o tym napisać. Fantastyczne miejsce, fantastyczni ludzie, fantastyczna wycieczka.
Przez większość czasu pogoda była super, morze zimne, ale dało radę :D
Przyszedł wrzesień, szybciej niż bym chciała. Zleciał błyskawicznie, naprawdę. Zostałam zastępcą gospodarza klasy i... jejku, chciałam tu napisać, że wzięłam się ostro do roboty, ale to kłamstwo, bo olałam, mówiąc, że to pierwszy miesiąc. A trzeba było pracować od początku, cholera. W paskudnym październiku olimpiady, które mnie załamały i do tej pory jestem nieszczęśliwa, gdy pojawia się ten temat. I na dodatek zdarzył się wypadek - dzięki Bogu, niewielki i wszyscy cali - a samochód do kasacji ;c Listopad był ponury, ale pracowity. Po raz drugi ruszyła nasza gazeta, a ja zostałam redaktor naczelną po raz drugi z czego cieszyłam się jak głupia. Prace nad nią się przedłużyły, bo ja wylądowałam w szpitalu. Występowałam na akademiach, słowem - działałam. Rozpoczęły się próby poloneza, który już całkiem nieźle nam wychodzi.
Poza tym, zdobyłam pierwsze doświadczenie zawodowe poważniejsze niż zbieranie malin/wiśni, co robię każdego roku. Pomagałam w prezentacji handlowej. Miałam tylko układać wystawkę, ale klientów było sporo, a przedstawiciel tylko jeden. Zaktywizowałam się i przekonywałam ludzi, że nasze deski tarasowe są najfantastyczniejsze na świecie. I chyba brali mnie na poważnie O,o
Może zostanę przedstawicielem handlowym? Super sprawa...
Ostatni - grudzień. Całą moją uwagę w tym miesiącu pochłonęły święta. Żeby choinkę ubrać, mak przemielić, wszystko upiec, a na dodatek trzeba było złożyć gazetę. Dało radę, bo wyszła genialna :) Kupić wszystkim prezenty, przygotować poprawy i ogarnąć dom. Ale to były wyjątkowe, piękne święta. Sylwester wystrzałowy, było świetnie :D
Na blogu też trochę się działo.
Opublikowałam 42 posty, dwanaście mniej niż rok wcześniej, ale myślę, że to niezły wynik :) Trzydziestego czerwca blog miał dokładnie rok. Zaczęłam kilka nowych serii (Gonitwa, Jaka piękna katastrofa, Nic do stracenia), żadnej nie skończyłam, ale już wkrótce dwie duże dobrną do końca (Gonitwa i ...żeby z Tobą być)
Strasznie się cieszę i dziękuję wszystkim, którzy zaglądali tu przez ten rok. Dziękuję, dziękuję, jesteście najlepsi na świecie :*
A postanowienia na ten rok?
Dostać się do dobrej szkoły. Dowiedzieć się, gdzie chce iść i dostać się do tej szkoły. Wydać jeszcze dwa numery gazety. Schudnąć. Oszczędzać. Szlifować się w każdej dziedzinie. UCZYĆ SIĘ. I jeszcze dobrze się bawić :)
Pozostaje mi tylko życzyć i Wam, i sobie, żeby 2015 był fantastycznym rokiem.
EDIT 7/1/2015:
Pośmiejcie się razem ze mną. :D Wiecie, że miałam najwyższy wynik z całej klasy z próbnego egzaminu z matematyki? Też nie wierzę :D Zachłysnęłam się powietrzem, gdy to usłyszałam. Ja, która matmę łapię piąte przez dziesiąte :P A wiecie, co jest jeszcze śmieszniejsze? Jako jedyna zrobiłam zadanie tekstowe, nie znając żadnego wzoru (ani na kulę, ani na walec, ani na koło).
Taka sytuacja x)
Może matematyczny profil to niegłupi pomysł...?
Na blogu też trochę się działo.
Opublikowałam 42 posty, dwanaście mniej niż rok wcześniej, ale myślę, że to niezły wynik :) Trzydziestego czerwca blog miał dokładnie rok. Zaczęłam kilka nowych serii (Gonitwa, Jaka piękna katastrofa, Nic do stracenia), żadnej nie skończyłam, ale już wkrótce dwie duże dobrną do końca (Gonitwa i ...żeby z Tobą być)Strasznie się cieszę i dziękuję wszystkim, którzy zaglądali tu przez ten rok. Dziękuję, dziękuję, jesteście najlepsi na świecie :*
A postanowienia na ten rok?
Pozostaje mi tylko życzyć i Wam, i sobie, żeby 2015 był fantastycznym rokiem.
EDIT 7/1/2015:
Pośmiejcie się razem ze mną. :D Wiecie, że miałam najwyższy wynik z całej klasy z próbnego egzaminu z matematyki? Też nie wierzę :D Zachłysnęłam się powietrzem, gdy to usłyszałam. Ja, która matmę łapię piąte przez dziesiąte :P A wiecie, co jest jeszcze śmieszniejsze? Jako jedyna zrobiłam zadanie tekstowe, nie znając żadnego wzoru (ani na kulę, ani na walec, ani na koło).
Taka sytuacja x)
Jak Sylwester? Jakie postanowienia?
Jakie plany na nowy rok?
Podsumowaliście 2014?

